środa, 14 grudnia 2011 / No comments

Muffinki z Baileysem



































Od razu wytłumaczę dlaczego na kolejnych zdjęciach nie wyglądają tak puszyście i smakowicie jak na pierwszym- otóż, 2 musiały czekać aż do weekendu na sesję zdjęciową, i były już tak zeschnięte i twarde, że można by było nimi spokojnie kogoś zabić :) Był nawet pomysł, żebym schowała taką do torebki i używała jako samoobraniacza :D No niestety... jak się pracuje od 8:00 do 17:00 to nie ma opcji, żeby w grudniu załapać się na jakiekolwiek światło po powrocie do domu. Ale za to same muffinki załapały się na towarzystwo filcowe. Zabieram się do zrealizowania kilku szyciowych projektów, bo w końcu dostałam swoje własne biureczko pod maszynę. A tym czasem z racji, tego, że niezbędnikiem każdej krawcowej jest poduszeczka na szpilki, na prętce wyciachałam i pozszywałam mufinę. Daleko jej do ideału, ale satysfakcja i tak jest ogromna.


Piekarnik nagrzewamy do 180 °C.

W dużej misce mieszamy cukier, cukier waniliowy i jajka do momentu aż masa będzie gładka. Do masy stopniowo dodajemy olej i likier. W oddzielnej misce mieszamy mąkę i proszek do pieczenia. Przesypujemy do  pierwszej masy. Dodajemy czekoladę i szybko mieszamy.

Przelewamy do foremek i pieczemy ok 20 minut. Zostawiamy do ostygnięcia, w międzyczasie robiąc polewę. A polewa to już bardzo prosta sprawa - mieszamy likier z cukrem pudrem i voila! :)


Related Posts

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Follow @Instagram