niedziela, 22 stycznia 2012 / No comments

Róża w płynie


Nie potrafię jeszcze jednoznacznie stwierdzić czy mogę polecić to co właśnie prezentuję, bo spróbować tego ustrojstwa będzie można dopiero w maju. Do tego czasu jeszcze dużo muffinek upłynie. W każdym razie jeszcze nad niczym tyle się nie napracowałam co przy tej nalewce. Po pierwsze owoce róży - zbierane w mrozie i krzakach drapiących. Po drugie wydłubywanie pestek co było chyba najgorsze, ze wszystkiego i zajęło mi 3 dni. No i oczywiście czas, który trzeba poświęcić na to, żeby nalewka dojrzała. Ale miejmy nadzieję, że okaże się było warto. Wybrałam najprostszy przepis z możliwych, żeby poznać czysty smak i zorientować się co ewentualnie by pasowało. Następny przepis za rok :)


Owoce róży myjemy i odcinamy szypułki. Oczyszczamy z pestek i na 2 tygodnie zasypujemy cukrem. Najlepiej umieścić je w dużym słoiku i postawić w chłodnym, ciemnym miejscu.

Po dwóch tygodniach zalewamy wszystko wódką i odstawiamy na kolejne 2 tygodnie. Po tym czasie odsączmy zawartość słoika i przelewamy do karafki, lub butelki. Szczelnie zamykamy i odstawiamy na ok 4 miesiące. 

Zapach jest niezimski już przy samym odlewaniu. Chociaż nie jestem fanką tego typu alkoholi to mam nadzieję, że czekanie się opłaci. 
Related Posts

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Follow @Instagram