niedziela, 3 czerwca 2012 / 24 Comments

Muffinki limonkowe


Gra w zielone :) Tak na prawdę miałam już dzisiaj nie robić nic. Jakiś takiś ciężki był ten ostatni tydzień, na dodatek miałam zajęcia w weekend (ech...zachciało mi się studiów podyplomowych) i gdyby nie to, że są tak mega proste do zrobienia, to pewnie by ich nie było a ja leżałabym plackiem na łóżku i czytała. Ostatecznie jednak się przemogłam a łakomstwo wygrało z lenistwem i są :) Na dodatek są super dobre. Przepis pochodzi z Cupcakes Heaven, ale naturalnie zmniejszyłam ilość cukru o połowę. Swoją drogą, nie wyobrażam sobie jak można go aż tyle ładować do ciastek ile robią to Brytyjczycy. Zawsze też rezygnuję z maślanych mas, które proponują, na rzecz bitej śmietany. To dobrze działa też na wyrzuty sumienia, bo o ile mniej kaloryczna jest taka moja muffina od takiej angielskiej...niestety nie wypływa to już na ilość zjedzonych ciasteczek :/

  •  piekarnik nagrzewamy do 170 st. C
  • miękkie masło ucieramy z cukrem i jajkami, dodajemy skórkę z limonki
  • mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia
  • masę z masłem przekładamy do miski z mąką i dokładnie mieszamy
  • przekładamy ciasto do foremek i pieczemy ok 25 min.
  • po upieczeniu się ciasteczek odstawiamy je na ok 10 min do ostygnięcia, w tym czasie możemy zrobić krem, czyli...
  • śmietankę miksujemy z cukrem pudrem 
  • po uzyskaniu odpowiedniej konsystencji dodajemy sok z limonki (nie można przesadzić z ilością, bo może rozrzedzić masę) i opcjonalnie kilka kropel barwnika, wszystko mieszamy i przekładamy do szprycy a potem na muffina :)
  • przechowujemy w lodówce.
Related Posts

24 komentarze :

  1. lekkie bardzo ;]
    ale już są tak prześliczne.. przeurocze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Jak zjem ciasto czekoladowe to zrobie Twoje muffiny! Widzialam Whartona - uwielbiam!!! :) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne zdjęcia!! zielone makaroniki sama robiłaś? pytam, bo mam obsesję na ich punkcie, piekłabym je codziennie :D zauważyłam książkę "Paragraf 22" przeczytałaś ją może? bo od kulki lat zabieram się za przeczytanie i jakoś nie mogę, co o niej sądzisz? pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Makaroniki niestety kupione. Próbowałam zrobić kilka razy i jakoś mi nie wychodzą. Jak opanuję tą trudną sztukę to na pewno się tu znajdą :) "Paragraf 22" czytałam. Nie zachwyciła mnie jakoś specjalnie mimo, że się uśmiałam i ogólnie oceniam ją dobrze. Po prostu za dużo się naczytałam pozytywnych recenzji. Tak się przymierzam żeby sięgnąć po nią jeszcze raz bo czytałam ją jeszcze w liceum, więc może zupełnie inaczej ją teraz odbiorę. Niestety moja lista książek "koniecznie do przeczytania" się wciąż wydłuża, więc nie wiem kiedy ten moment nastąpi, ale z chęcią się dowiem jak Ty ją oceniasz :)Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. hehe właśnie ze względu na wiele pozytywnych recenzji jakoś boję się po nią sięgnąć :D mój tata jest jej wielkim fanem, za każdym razem pyta, czy już przeczytałam ;) co do makaroników, wyszły mi za szóstym (!) razem, byłam prawie zrezygnowana, ale chęć upieczenia idealnych zwyciężyła! nie rezygnuj, próbuj!

      Usuń
    3. już niebawem się za nie zabiorę :)

      Usuń
  4. Cudne te Twoje zielone muffiny :) Musze wreszcie nabyc mikser i zaczac piec takie cudenka.

    "Sprawiedliwosc owiec" to rewelacja, usmialam sie jak nigdy! Murakami tez super - wciaga! Milego czytania i czasu zeby to moc robic (ciagle mi go brakuje heh) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)) Te książki akurat już wszystkie są za mną. Teraz mam na tapecie ostatnią część "1Q84" Murakamiego a w kolejce "Dom ciszy" Pamuka i "Autostopem przez Galaktykę" Adamsa. O reszcie to już nie będę pisać bo to długa lista :) tylko skąd na to wszystko brać czas :/

      Usuń
  5. Muffinki przepiękne. Zastanawia mnie czy rzeczywiście bita śmietana jest mniej kaloryczna niż masło.
    A z De Mello i "Przebudzeniem" to trzeba uważać. I czytać rozważnie. Momentami mocno przesadza.
    A "Sprawiedliwość owiec" jest prześwietna. I ten szpadel.
    Ech...
    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Mam wrażenie, że jednak bita śmietana jest bezpieczniejsza. Chociażby dlatego, że ma max 36 % tłuszczu a masło ok 82 :/ I jakoś tak dla mnie jest bardziej zjadliwa, ale oczywiście to kwestia gustu. De Mello uwielbiam, ciężko powiedzieć, żeby przesadzał. Bardziej bym była skłonna stwierdzić, że z naszego punktu widzenia (ludzi zachodniej cywilizacji żyjących w naszych czasach) niektóre jego stwierdzenia mogą wydawać się zbyt skrajne, żeby je przyjąć i zastosować. Uważam jednak, że dobrze jest szukać innych punktów, z których można spojrzeć zupełnie inaczej na "nasz" styl życia. Z tego typu literatury polecam też książkę "Izmael"(Daniel Quinn), którą ostatnio czytałam. :)

      Usuń
  6. Zżarłam przed chwilą torcik, więc za muffinki, chwilowo, dziękuję ale,ale! Zdjęciami się delektuję...Proszę więcej i częściej! Fantastyczne! Muffinki zjem później....aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) chciałabym częściej móc piec i wcinać, ale niestety czas nie chce się rozciągać :/ dziwny jakiś.

      Usuń
  7. Eksplozja wiosny u Ciebie :) I widzę doskonale, że papilotki muffinek są identyczne jak taca.I doceniam to.I uwielbiam...Kurcze no muszę kupić barwniki, kropla chemii raz w miesiącu jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a efekt...ech....Podypolomowe powiadasz? Gratuluję ambicji i sił, ja jako pełnoetatowa mama zatraciłam obie te rzeczy...:(

    OdpowiedzUsuń
  8. swietne zdjecia - bede sie powtarzac wiele razy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zdjęcia, właśniem tu trafiła. I zostaję! Będą nowe muffinki, hyhy.
    A po zmierzchu Murakamiego - świetna. Ależ tu fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Skąd te kolory bierzesz? :) Nasycam się, pochłaniam, wsiąkam! I proszę o wiecej.

    OdpowiedzUsuń
  11. radosne zielone kolory i ciastka - idealne na dzisiejszą deszczową pogodę :) do ulubionych!

    OdpowiedzUsuń

Follow @Instagram