czwartek, 20 września 2012 / 13 Comments

Hiszpańskie Natillas


Kolejny wpis z nowej serii słodyczek zagramanicznych. Stwierdziłam, że kuchnia z różnych stron świata różni się na tyle, że warto z tej okazji wyodrębnić oddzielną kategorię. Za każdym razem gdy uda mi się wyjechać w ciekawe miejsce staram się zbadać kilka podstawowych dla mnie rzeczy - dzielnice mieszkalne w danym mieście, te w które nie zapuszczają się "zwykli" turyści, miejską galerię sztuki i dobrą ciastkarnio-cukiernię. Tym razem niestety nie wszystko udało się zrealizować, bo każdy dzień mieliśmy zapełniony i jakoś nie udało mi się zjeść tradycyjnego deseru hiszpańskiego, dlatego nadrabiam w domu. Nie mniej wszystko czego tam spróbowałam sprawiło, że kuchnia hiszpańska wskoczyła na miejsce nr 1 mojej listy smakowej. W ogóle jestem totalnie zakochana w Barcelonie... mogłabym tam zamieszkać. Przepiękna architektura, słoneczko, wspaniałe restauracje... Do tego stopnia, że obiecałam sobie odkurzyć swój zaczęty niegdyś hiszpański i ostro biorę się za naukę :)

Okazało się, że tradycyjne hiszpańskie natillas jest bardzo podobne w smaku do naszego budyniu, z tym, że podaje się go na zimno. Można też na środek naczynka położyć kruche ciasteczko, ja jednak zrobiłam dziś klasyczną wersję z cynamonem.

  •  z odmierzonego litra mleka odlewamy pół szklanki, do której dosypujemy skrobię (do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością), żółtka i nasionka z połowy laski wanilii (rozkrawamy ją na pół i wybieramy środek) - wszystko dokładnie mieszamy.
  • pozostałe mleko wlewamy do garnuszka, wstawiamy na kuchenkę, wsypujemy do niego cukier i wkładamy korę cynamonu. Ogrzewamy (ale nie doprowadzamy do wrzenia) i gdy mleko będzie już gorące wyciągamy cynamon, wlewamy mieszankę z jajek (poprzedni punkt) i wszystko cały czas mieszając gotujemy na wolnym ogniu, ok 4-5 min.
  • gdy natillas osiągnie gęstą konsystencję przelewamy je do miseczek i zostawiamy do ostygnięcia. Po wystudzeniu, przekładamy do lodówki. Przed podaniem posypujemy cynamonem. :))




Related Posts

13 komentarzy :

  1. piękna ta Barcelona z twoich zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) ale piękna to jest sama w sobie. Jeszcze nie zdarzyło mi się tak zakochać w jakimś mieście.

      Usuń
  2. musi byc naprawde pyszne :)
    ile porcji wychodzi z tego przepisu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest rzeczywiście :) w smaku jest bardzo zbliżony do waniliowego budyniu. Z przepisu wychodzi ok 6 porcji (w zależności od wielkości miseczki). :)

      Usuń
  3. zakochałam się w natillas i Barcelonie!
    pozdrawiam ciepło,
    Szana,
    www.gastronomygo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) czyli jest nas więcej...pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  4. cudowne zdjęcia :) a deser muszę przetestować- wygląda przepysznie

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne wakacyjne migawki! jeszcze się lato nie skończyło, a już cierpię na brak słońca :/ nie byłam jeszcze w Barcelonie, ale jest w pierwszej trójce miejsc do odwiedzenia, może w tym roku się uda :) PS również uwielbiam cynamon, a mój mąż nie cierpi, muszę więc robić desery w wersji z i bez ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie! zdarzyło mi się w życiu być wielu miejscach na świecie, ale Barcelona ma specyficzny klimat..."artystyczno-sielankowy" :) a cynamon, ech...na szczęście mój mąż zjada wszystko :)

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia. Lubie bardzo hiszpanie. Chociaż osobiście wybrałabym Portugalię. Fajne zdjęcia. Kilka lat ieszkania z hiszpaniolami, ale takie deseru to mi nie serwowali. A szkoda bardzo! Wyglada przepyszniście ;]
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Z katalońskich specjałów polecam xurros z gorącą czekoladą-kremem :) a Barcelona piękna, dokładnie taka jaką ją wspominam!

    OdpowiedzUsuń
  8. śliczne formy. ; )
    bardzo ciekawa fotorelacja z tego magicznego miejsca.

    OdpowiedzUsuń

Follow @Instagram