piątek, 21 lutego 2014 / 15 Comments

Kuleczki Bounty


Rok czasu... prawie tyle minęło od ostatniego posta na tym zapomnianym przez ciastko blogu. Po drodze były chwile grozy (straciłam wszystkie zdjęcia z bloga, potem domenę- dzielnie wszystko naprawiłam), przygodę z dietą bezglutenową (na razie zawieszoną) i pomysły opuszczenia tych kątów na dobre (wypalenie? po tylu latach prowadzenia bloga może być to uzasadnione). Ale jestem z powrotem :) Potrzebny był mi ten rok na inne zaniedbane rzeczy. Bardzo. Teraz gdy wszystko jest w miarę na swoim miejscu (w mojej głowie i przestrzeni) mogę wrócić :) Tęskniłam.

Tak na rozruch coś prostego, nie wymagającego skomplikowanych działań, ale dającego pyszny efekt. Dla wszystkich wielbicieli kokosów i czekolady - proszę Państwa domowe kuleczki Bounty.

  •  wiórki przesypujemy do miski i dolewamy do nich mleko (tyle aby się ze sobą skleiły), dodajemy kilka kropel ekstraktu z wanilii
  • z masy formujemy niewielkie kuleczki i układamy na talerzu. Mi najlepiej wychodziły gdy przerzucałam je z dłoni do dłoni, formując jednocześnie kulkę (jeśli to cokolwiek Wam mówi). Wkładamy je na ok. godzinę do zamrażarki
  • rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej w proporcjach 1:1 lub jeśli wolicie możecie użyć tylko jednego rodzaju czekolady
  • z zamrażarki wyciągamy kuleczki i maczamy je w czekoladzie. Można użyć do tego celu widelców. Odkładamy je na folię aluminiową i czekamy do zastygnięcia czekolady. Możemy umieścić je w lodówce, żeby przyspieszyć chwilę próbowania :)
Z podanej ilości składników wychodzi ok.  20 sztuk (w zależności od wielkości kulek).


Na miły powrót trochę świetnych dźwięków od pana z brodą :)


Related Posts

15 komentarzy :

  1. Genialne! Muszę w końcu zrobić swoje "bounty". A pomyśleć, że kiedyś kokos mnie odrzucał. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Praktycznie same się robią :)

      Usuń
  2. bardzo się cieszę, że jesteś z powrotem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. zdjęcia po prostu są genialne, już nie mówiąc o kuleczkach w moich ulubionych smakach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. i ja się bardzo cieszę że jesteś z powrotem :) szczerze mówiąc parę dni temu myślałam o blogu i co z Tobą, robiąc najlepsze ciasto czekoladowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dziękuję. Już raczej szybko nie zniknę ;)

      Usuń
  5. Świetny powrót, lubię takie kulki, już wielokrotnie robiłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem jak pysznie smakują, bo swoje mam z tych samych składników, ale Twój sposób - bez foremek - przyspiesza produkcję czekoladek :) Dzięki za inspirację kształtem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O wow! Jak zobaczyłam w najnowszych wpisach link do Twojego bloga to niedowierzałam!
    Ale cudnie, że wróciłaś, bo choć przez ten rok nie było Cię tutaj, ja często tu wracałam.
    Zdjęcia są po prostu magiczne! *.*
    Pięknie tu znów.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Dołączam również do tego grona - cieszę się z twojego powrotu! :)
    A takie kuleczki mam w planach robić, bo tyle tych wiórek mi zostało, że nie wiem co z nimi zrobić :) Zdjęcia pięknie smakowicie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię tego brodatego pana. Dobrze, że wróciłaś do blogowania. A kostki a la bounty lubię niezwykle.
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń

Follow @Instagram